Franky

 

 

Wracaliśmy ze Stonesów z Warszawy…jakieś 200 km…w nocy…Ja lubię. Lubię jechać przy otwartym oknie, lubię czuć wiatr na twarzy i lubię go wąchać. W nocy powietrze jest świeże, rześkie…pachnie jak sto łąk i tysiąc lasów…pachnie wilgotną ziemią i mgłą. Tej nocy …( a co tam…napiszę wprost ) świat był mój. Jechałam pobudzona jakbym ćpała muzykę razem ze Stonsami już od przynajmniej 30 lat. Było mi cudownie. P. spał…a ja jechałam przez Iran…Polska stała się Iranem…W Trójce leciała audycja “Radio Teheran” , nie mogło być lepiej. Mijałam pustkowia, miasteczka i wsie dawno zapomniane. Toczyłam się powoli. Księżyc był taki sam jak na tureckiej fladze. Jechałam i byłam jednością z samochodem…było super.

W tej chwili P. powiedział:
– uważaj…
– …
Po drugiej stronie stał i patrzył na mnie lis. Zatrzymałam mój irański wóz. Lis przeszedł tam gdzie chciał. Zniknął w krzakach, a P. zapytał:
– widziałaś go ?
– nie…
– wiesz, że spałem i śniło mi się, że zasnąłem za kierownicą… ? dlatego obudziłem się … wtedy zobaczyłem lisa…
– lis miał zatem żyć…!!
– może to Franky Furbo…?
– mógł być…dziś wszystko jest możliwe…

To był Franky Furbo
Ja byłam w Iranie
Nic nie dzieje się przypadkiem….Wiem to na pewno …

Tej niezwykłej nocy nasz kolega gitarzysta złapał piórko od gitarzysty The Rolling Stones… Na stadionie było ponad 50 tysięcy osób…chyba już nie ma wątpliwości co ma w życiu robić  …
My musimy pojechać do Iranu raz jeszcze…
Ja muszę wreszcie przeczytać Frankiego.
Zdjęcia są analogowe 

Jeśli nigdy nie mieliście okazji posłuchać tej audycji (Radio Teheran) koniecznie to nadróbcie. Nadawana jest w Programie III Polskiego Radia w nocy ( właściwie o 3 rano ) z niedzieli na poniedziałek. Jest to cudowna dawka świata i dźwięków. Pobudza wyobraźnię i pomaga wkroczyć w rzeczywistość odległą od naszej, w inną codzienność, kulturę i niejednokrotnie czas.  Słuchanie jej w środku nocy daje niesamowity odbiór. Inaczej słucha się radia kiedy wokół wszystko śpi. Sprawdźcie to, lub odnajdźcie archiwum na stronie Trójki  🙂

udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *